Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sushi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sushi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 listopada 2016

Pysznie, zdrowo, kolorowo czyli znowu sushi !

Powiem tyle...Uwielbiamy! Znaczy ja i małżowina a pozostała część rodzinki po prostu nie wie co dobre albo nie trafili jeszcze na swoje smaczki. Nikt nie każe przecież jeść surowej ryby. Tak duże bogactwo smaków, dodatków i kombinacji że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. U nas domowej roboty sushi z gotowaną krewetką, pieczonym łososiem, awokado, rukolą, sałatą, mango, ogórkiem, serkiem philadelphia z odrobiną chrzanu, wasabi, sezamem i oczywiście sosem kabayaki. Dla mnie bomba! Po długim czasie powróciłam do domowego przygotowywania tego specjału i chyba idzie mi coraz lepiej :)Rolować każdy może!


Smacznego Beata

niedziela, 7 października 2012

Sushi być musi!


Tydzień bez sushi to tydzień stracony! W środku same specjały...surowy łosoś, tuńczyk, krewetka, paluszek krabowy, awokado, melon..itd...niekończąca się opowieść.To chyba jedyna potrawa która nigdy się nie znudzi...mnie na pewno nie! Swoja drogą to takie małe rękodzieło kuchenne...tniemy, zawijamy, układamy...to lubię!
Pyszne, zdrowe i pożywne...a imbir to podobno afrodyzjak!Wiecie coś na ten temat? 



 
Smacznego Beata

środa, 29 sierpnia 2012

Sushi naleśnikowe Tricolor








Przepis pochodzi z książeczki ,, Najlepsze przepisy polskich blogerów " i tam Was odsyłam. Cosik innego ale bardzo pysznego. Wielbiciele sushi na pewno będą mile zaskoczeni. Danie bardzo pracochłonne...każdy kolor naleśnika osobno barwiony. Trzeba uzbroić się w cierpliwość...koncentrat barszczu, mrożony szpinak, szafran itd.Bardzo gorąco polecam!






czwartek, 1 grudnia 2011

Sushi..sushi...być musi!


Moja kolejna przygoda z sushi...idzie mi coraz lepiej. O tej pokaźnej porcji już dawno zapomniałam...robiłam jakiś czas temu. Wczoraj została mi odrobina zwykłego ryżu i wpadłam na diabelski pomysł...czemu nie.Ogóreczek był, majonezik i owszem  a nawet łosoś się znalazł. Mogę potwierdzić że ze zwykłego ryżu też można! Pięknie się kleił, nic nie uległo rozpadowi i smakowało równie wybornie jak to oryginalne...oryginalne domowe oczywiście. Szkoda że mało...zaledwie jedno nori a jeszcze z małżowiną się podzieliłam więc powiedzmy na jeden ząb! 



Zostawszy szczęśliwą posiadaczką panierki tempura od razu musiałam ją wypróbować!
Nie pytajcie czy dobre...Miałam takie wyrzuty sumienia w związku z gigantyczną ilością oleju że przekładałam je aż 6 razy ręcznikiem papierowym w celu odsączenia z tłuszczyku.


Krewetki w tempurze...już niedługo w kolejnej odsłonie...w sushi!
No cóż, smacznego...

czwartek, 17 listopada 2011

I stało się sushi!


Tak się zarzekałam...że nigdy, ale gdzie tam, tyle zabawy z tym zwijaniem a tu proszę. Pierwsza partia sushi nie tylko wyszła ale również smakowała. Były drobne niedociągnięcia ryżowo-zawijankowe ale dałam radę. Ta zabawa tak mnie wciągnęła że już zrobiłam zaopatrzenie w sklepie internetowym i mój apetyt rośnie...tempura, omlecik do sushi itd. Notatki zrobione, literatura przeczytana, internet przefiltrowany.To ekscytujące...twórcze jakieś to rolowanie, komponowanie. Polecam na wspólne zabawy z dziećmi...rolujmy razem! Brzmi jak hasło propagandowe...hi...hi.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i dziękuję za komentarze i e-maile.

Smacznego Beata
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...