Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z jednego gara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z jednego gara. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 listopada 2015

Fasolka po bretońsku


Tego dania chyba nie trzeba przedstawiać. Na usta ciśnie jedno...smaki PRL. Nie wyobrażam sobie lokalu w tamtych czasach w którym nie byłoby tego dania. My swoją drogą bardzo je lubimy i często do niego wracamy,szczególnie w okresie jesienno-zimowym.Jest bardzo pożywne i można je dowolnie modyfikować. U nas w wersji tradycyjnej z dodatkiem cebuli, czosnku, majeranku, boczku i kiełbaski a wszystko zalane pysznym pomidorowym sosem.



Tym razem skorzystałam z przepisu Pani Gessler ale muszę przyznać że znacznie go zmodyfikowałam. Jeżeli macie ochotę ugotować na obiadek fasolkę po bretońsku...o której nikt w Bretanii nie słyszał odsyłam Was tutaj 
 
Chłodem zawiało, zjeść by się chciało,
coś pożywnego, rozgrzewającego,
więc w naszej kuchni dzisiaj fasolka,
jadałem taką zawsze u Tolka,
za PRL-u, oj byłem gość,
smaki dzieciństwa, to było coś!
że po Bretońsku, alem panisko
no i z miseczki zniknęło wszystko!

Smacznego Beata 

piątek, 21 września 2012

Smażony kurczak z trawą cytrynową


Ku mojemu zaskoczeniu w jednym z marketów udało mi się zakupić trawę cytrynową.Ten przepis chodziła za mną już od dawna ale brak podstawowego składnika ciągle mnie odstraszał. Przepis pochodzi z książki
prezentowanej już wcześniej

Wśród składników znajdziecie trawę cytrynową, olej sezamowy,paprykę czerwoną, prażone solone orzeszki ziemne, sos sojowy, rybny, dymki, sok z cytryny a od siebie dołożyłam odrobinę słodkiego sosu chili. Danie jednogarnkowe o orientalnym smaku i cudownym aromacie. Obecność prażonych orzeszków bardzo na miejscu.

Smacznego Beata

niedziela, 2 września 2012

Drineczki, przekąski i takie tam zakąski


Dzisiaj tzw. misz-masz. Fotki zrobiłam przy okazji różnych uroczystości więc nie ma to ani ładu ani składu ale może kogoś zainspiruje?




Krewetki to jeden z ulubionych przysmaków w naszej kuchni. Te przygotowane najprościej jak tylko można, czyli świeże rzucone na gorącą oliwę z dużą ilością czosnku,  papryczek chilli i koperku. Do tego świeża bagietka którą należy intensywnie maczać w naszym sosiku.Danie błyskawiczne i bardzo aromatyczne.Oj...słyszę podpowiedź Pietro który zasugerował iż to danie nie obejdzie się bez dobrego, białego, wytrawnego wina...w ilości 1 szklanka...resztę możemy wypić!

  


To dopiero uczta...oczywiście dla wielbicieli surowej ryby. Susi maniacy na pewno będą usatysfakcjonowani! Na załączonym obrazku surowy łosoś i tuńczyk cieniutko pocięte. Do tego nie może zabraknąć sosu sojowego i wasabi.Kiedyś nawet przez myśl mi nie przeszło żeby delektować się surową rybą...można....można. Co za szczęście że smaki i gusta się zmieniają.


Jajka każdy serwował ale te troszkę zmodyfikowane...dodaliśmy łosoś, ogóreczek,sosik i czarne oliwki. Kompozycja bardzo kolorowa i równie smaczna.


Sałatka z rukolą, miksem innych sałat, fetą, pomidorkami cherry, papryką ogórkiem i sosem balsamicznym.Sałatka ma delikatny słodkawy posmak więc następnym razem znajdzie się w niej pieczona wątróbka drobiowa i odrobina sosu malinowego. 


Była z warzywami więc dla odmiany z owocami. Świetna alternatywa dla kremowego kawałka tuczącego ciasta. Kalorie swoje ma...nie powiem ale zdrowsza.Zyska nasza cera i przemiana materii. Można polać chudym jogurtem lub zalać galaretką.


To nasz ulubiony rodzinny drink...San Francisco. Warstwy powinny być oddzielone czego może nie widać na załączonym obrazku ale to wina fotki i światła a nie umiejętności barmana...robi go perfekcyjnie! W składzie likier bananowy, syrop grenadine, sok pomarańczowy i oczywiście wódeczka z lodem. Pychota w której alkohol jest zupełnie niewyczuwalny co może zmylić niektórych degustatorów trunków wyskokowych. 

  
Mochito/mojito/...to chyba każdy próbował.Jeżeli nie to koniecznie musi nadrobić stracony czas.Pyszności...Najbardziej smakuje w upalne, letnie dni...i ta orzeźwiająca mięta... Kolor trochę odbiegający od oryginału bo tym razem zmodyfikowano wersję tradycyjną dodając whisky...kto wpadł na taki szatański pomysł...hmm? 



wtorek, 20 marca 2012

Makaron z cukinią i boczusiem


Danie przepyszne i łatwe do zrobienia...coś w rodzaju carbonara...pycha...idealne dla amatorów makaronowych wytworów.
Makaron z cukinią i boczusiem
-makaron ok.150g
-cukinia/trzemy ją na tarce o dużych oczkach/-1 szt.
-boczuś-120g-można zastąpić szynką parmeńską
-odrobina masła
-tarty parmezan do posypania
-sól
-pieprz
Sos
-2 żółtka
-1 spora łyżka serka mascarpone lub 3 łyżki śmietanki 30%
-1 łyżka masła
-oliwa-1 łyżka

  • Nastawić makaron, ugotować al dente w osolonej wodzie. Boczek/szyneczkę/ pokroić w kosteczkę,  podsmażyć na patelni mieszając od czasu do czasu przez kilka minut aż będzie lekko zrumieniony.
  • Dodać cukinię startą na dużych oczkach oraz 1 łyżkę masła, smażyć mieszając od czasu do czasu przez około 3 minuty aż cukinia będzie miękka. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem.
  • Wymieszać składniki sosu: żółtka, mascarpone/lub śmietankę/, masło i oliwę
  • Odcedzić makaron pozostawiając około 2 - 3 łyżek wody. Makaron z wodą włożyć z powrotem do gorącego jeszcze garnka, dodać zawartość patelni, wlać sos i wszystko razem wymieszać. Na koniec dodać tarty parmezan
    Żółtka  nie mogą się całkowicie ściąć. 



    Smacznego Beata

środa, 13 kwietnia 2011

Kurczaczki z kurkami-Dukan


Witam po dłuższej przerwie...sprawy rodzinne ale bardzo miłe.Zaległości blogowe duże więc postaram się sukcesywnie zamieszczać wszystko co ostatnio gotowałam...a trochę tego było. Pojawią się przepisy które do dietetycznych może nie należą ale są godne uwagi...wszystkie przetestowałam i gorąco polecam. Dzisiaj jeszcze dietetycznie..no chyba że już nie na diecie to można poszaleć ze śmietanką i tłuszczykiem...
Kurczaczki z kurkami
-pocięty filet z kurczaka
-cebulka
-kurki/ świeże lub mrożone/
-kostka rosołowa odtłuszczona
-przyprawa gyros,
- sól, pieprz do smaku
-jogurt odtłuszczony i ewentualnie skrobia kukurydziana aby zaciągnąć sos
Filecik tniemy na cieniutkie kawałki. Obtaczamy w przyprawie gyros i smażymy na wysmarowanej delikatnie oliwą patelni teflonowej. Cebulkę szatkujemy i również podsmażamy w ten sam sposób podlewając odtłuszczonym rosołkiem aby się nie przysadziła. Dodajemy kurki/ wcześniej pocięte/ i po wysmażeniu przyprawimy i podlewamy odtłuszczonym jogurtem. To wersja podstawowa którą możemy wzbogacić dodając np. nać selera, pora, wąskie słupki marchewki itd. Sos nabierze wyrazu i będzie bardziej urozmaicony. Jeżeli komuś nie odpowiada zbyt rzadka konsystencja sosu może zaciągnąć go skrobią kukurydzianą która w tym momencie zadziała jak mączka ziemniaczana i zagęści go.
Danie szybkie, niezbyt pracochłonne i bardzo smaczne w fazie P+W. Osoby nie będące na diecie używają oczywiście większej ilości tłuszczu i śmietany...ale po co? Różnica w smaku nieduża a kaloryczność znacznie wyższa.
Poniżej wersja bardzo podobna tyle że kurki zastąpiłam pieczarkami a wśród przypraw znalazła się kurkuma i carry..dla orientalnego smaku i pięknego złotego koloru...co nie widać że złoty? Co tam i tak dobre było!



Smacznego Beata

poniedziałek, 21 lutego 2011

Dietetyczne leczo-Dukan P+W


To danie w formie w jakiej robiłam je na diecie zagościło w naszej kuchni już na dobre. Leczo zapewne każdy robił więc nie będę opisywała wszystkich czynności. W skład mojego dietetycznego wchodzi papryka czerwona, żółta, zielona, pieczarki, cukinia lub kabaczek/ w zależności co uda mi się kupić/,cebula,czosnek,pomidory w puszce/lepsze świeże ale szkoda mi czasu na cały rytuał obieranie ich ze skóry/, ostra papryka, słodka papryka, papryczka chilli, kostka rosołowa odtłuszczona, sól, pieprz.Wersja bez kiełbaski drodzy dukanowcy... nie ma takiej potrzeby. Leczo jest bardzo dobre o ile nie rozgotujecie warzyw. Cebulkę z czosnkiem podpiekamy na patelni teflonowej wysmarowanej papierowym ręcznikiem z oliwą. Jeżeli zacznie się przysadzać podlewamy odtłuszczonym rosołkiem- NIE OLIWĄ!W garnuszku czekają już nacięte warzywka, które łączymy z pomidorami, cebulką i czosnkiem, rosołkiem oraz  przyprawami.Gotujemy krótko...papryka nie może być rozgotowana ale al dente czyli lekko twardawa, jędrna. Takie leczo proponuję zrobić w większej ilości i zamrozić.Osoby pracujące muszą sobie jakoś radzić gdy wracają do domu głodne a gotować się nie chce!Jak widzicie nie podałam ilości składników...robię to na tzw. "oko" i wam też tak proponuję..to po prostu nie może się nie udać!
Informacja z ostatniej chwili!!!Udało mi się w końcu dostać serek homogenizowany 0%. Jak się odchudzałam to zdarłam sobie buty w poszukiwaniu tego cuda i bazowałam na 3%. Na zerówkę natrafiłam w markecie
" Piotr i Paweł "...polecam bo to podstawowy składnik w tej diecie. Idealny do wszelkiego rodzaju sosów, deserów, sałatek, serników na zimno itd.
Smacznego Beata

środa, 16 lutego 2011

Gulasz czyli mała improwizacja i....


Nie ma to jak dania z jednego garnka.
Gulasz
-chuda wołowinka lub cielęcinka/ po Dukanie tylko chude mięsiwa, wcześniej zapeklowane w przyprawach/.
-papryka czerwona, zielona, żółta
-pieczarki,
-pomidory w puszce-krojone,bez skóry,
-kostka rosołowa odtłuszczona Winiary/ mniej tłuszczu i soli/
-cukinia,
-cebula,
-czosnek,
-pasta czerwona chili lub świeża papryczka chili
-rozmaryn, kolendra/ świeże...na moim parapecie jak w zielarni!/
- koncentrat pomidorowy
-kapka oliwy żeby nie przypalić
-sól, pieprz do smaku/dodaję równiej odrobinę słodzika w pudrze...cudownie zaostrza smak!/
Wszystkie składniki wymagające krojenia kroimy. Czosnek przez praskę, cebulka poszatkowana.Jak widać nie podaję ilości poszczególnych składników bo to czysta improwizacja była.
Gulasz każdy robił więc nie będę opisywała poszczególnych czynności....Przy daniach z jednego garnka kieruję się podstawową zasadą...dbam o to aby warzywka się nie rozgotowały. Stąd najpierw podsmażam cebulkę i mięsko.  Dopiero na końcu łączę to z warzywami.Zamiast długotrwałego gotowania preferuję krótkotrwałe zapiekanie w piekarniku. Danie idealne dla dukanowców w fazie II / warzywnej/. Jeszcze jedno...słodzik w pudrze to idealny specyfik aby wydobyć i wyostrzyć smak!Danie słone czy ostre przełamane słodyczą idealnie się komponuje a ten słodzik podczas pieczenia czy gotowania daje delikatny gorzki posmak..
A na deser..koktajl....

oczywiście na maślance-nie śmietance!!! z odrobiną słodzika i mrożonymi owocami..mniam.Dla dukanowców dopiero w fazie III/ zgodnie z założeniami/. Powiem szczerze że jogurty owocowe towarzyszyły mi podczas diety prawie od początku, mimo że były zabronione...nie dajmy się zwariować...ile owoców w tych jogurtach tak naprawdę jest???Preferowałam oczywiście te odtłuszczone.Taka maślaneczka ze słodzikiem i dwoma truskawkami na krzyż na pewno nie zakłóci naszej diety a będziemy syci i w doskonałym humorze.Ostatnio wpadałam na nowy przepis serniczka właśnie z mrożonymi owocami. Postaram się szybciutko go wkleić bo jest super!
Smacznego Beata

poniedziałek, 14 lutego 2011

Kalmary w sosie ala Pietro


Kalmary...jadacie?Przepis przywieziony z Hiszpanii. Danie proste w wykonaniu i wbrew pozorom jak na owoce morza nie obciąża naszych kieszeni. Propozycja dla dukanowców-oczywiście w fazie II z warzywkami oraz dla wszystkich pozostałych którzy na widok kalmara nie uciekają w popłochu.

Kalmary ala Pietro
-kalmary/mrożone ok 1/2 kg w postaci krążków lub drobniej krojone-jak kto woli
-cebula-w zależności od wielkości-2/3 duże
-czosnek 5/6 ząbków
-kapary-kilka sztuk
-kostka rybna/u nas trudno osiągalna więc proponuję zastąpić kostką Smaku Winiary-odtłuszczoną, z mniejszą zawartością soli....takowe są moi dukanowcy!/
-pomidory w puszcze-bez skóry-1-2 puszki
-przecier pomidorowy-taki w kartoniku, jest bardziej płynny, może być z bazylią
-oliwki czarne i zielone-garść
-przyprawy...bazylia, tymianek,pieprz,sól
-papryczki cayena...taka hiszpańska bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem..palą jak diabli więc ilość dostosowujemy do możliwości naszego przełyku. Możemy zastąpić je czymkolwiek ostrym, np.chilli
Kalmary odmrażamy i przepłukujemy wodą. Cebulę, czosnek siekamy i podsmażamy/dukanowcy minimalizują ilość tłuszczu!/Mieszamy z pomidorami i całą resztą przypraw.Kalmary-Uwaga! dokładamy na samym końcu ponieważ dochodzą dosłownie w moment.Przegotowane twardnieją i stają się gumowate.Polecam wszystkim lubiącym rybne posmaki z domieszką ostrych przypraw. Poza tym zdrowo i dietetycznie.
Smacznego..
P.S. Ten gotujący to nie Pietro...ja nie znam tego pana i nie wiem co on właściwie robi w mojej kuchni!

sobota, 22 stycznia 2011

Chińska patelnia ala Pietro


To danie powstało pod wpływem inspiracji, czyli posmakowano, zapytano, wykonano i swoje pięć groszy dodano.Dzięki temu moja półka z przyprawami wzbogaciła się o kilkanaście nowych pozycji...orientalne pasty carry, chilli, bambusy, kiełki,sosy wszelkiej maści, chińskie makarony,mleczka kokosowe, trawy cytrynowe itd.mogę jeszcze długo wymieniać...
 
To danie to istna symfonia smaków i jest zdecydowanie na ostro o co z pełną pieczołowitością dba Pietro czyli Piotr. Z pełnym poświęceniem kucharzy on w naszej kuchni od jakiegoś czasu i chwała mu za to...Alleluja!
No to do rzeczy...
Chińska patelnia ala Pietro
-baza czyli kawałeczki kurczaka lub dowolne owoce morza
-papryka czerwona, zielona, żółta, zielona
-1 papryczka peperoni
-pory/ białe części/1-2 szt.
-2 cebule
-5-7 ząbków czosnku
-kabaczek
-cukinia
-pasty carry-zielona,czerwona
-stary imbir
-bambus
-sos sojowy
-rosołek/kostka/
-sos słodko-kwaśny chilli 
-makaron chiński/zamoczony na moment w gorącej wodzie/
-sos z czosnkiem i bazylią 
-trawa cytrynowa 
Mięsko lub owoce morza zamaczamy w sosie sojowym, przyprawach i wszystko na patelnię. Co do ilości...no cóż... wielka improwizacja, chyba jeszcze nie zdarzyło się by ilość składników była taka sama.Bazą jest mięsko i później wszystko jasne...smakujemy, próbujemy, smakujemy, doprawimy, próbujemy itd.





 Tak to wygląda w przybliżeniu i wierzcie warte jest zachodu to danie...pycha...


Smacznego. Beata a raczej Piotr, tylko leniwiec wyręcza się mną w pisaniu tzw. wspólnego rodzinnego bloga.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...